KROCZYĆ W UWOLNIENIU

Czasem sporo tej bieganiny w moim dniu codziennym. Napędzają mnie nie tylko pragnienia i dziecięca radość, ale też lęki i utarte wypracowane mechanizmy ucieczki. Przed czym uciekam? Co jest moim „bezpiecznym” schronieniem? Czy ja dzisiaj robię to, co w głębi uważam za słuszne - czy to, co jest dla mnie łatwiejsze, z czym mam „z górki”, co jest mi bliższe tylko dlatego, że się przyzwyczaiłam?



Mój bliski znajomy powiedział kiedyś: „Jeśli ciągle jesteś gotów coś ofiarować, nie możesz się rozczarować”. Czy te słowa nie brzmią gorzko… tylko na początku? Czy ciągła gotowość na to, że NIE MUSI być po mojej myśli – nie jest uwalniająca? A co jeśli miałbyś wejść z Bogiem w taką relację, żeby powierzyć mu swoje życie i pozwolić, aby to On je poprowadził? Co to miałoby dla Ciebie oznaczać?


Dla mnie doświadczenie kroczenia z Bogiem, to doświadczenie kroczenia w uwolnieniu. Ufając, że ON WIE CO jest dla mnie najlepsze, odklejam się od moich oczekiwań, żądań, gotowych scenariuszy na przyszłość. Jednak nie ograniczam swoich pragnień – ależ nie! Widzę jak On je spełnia – namacalnie je spełnia – to się dzieje! Ale droga do tego spełnienia bywa nieraz bardzo nie po mojej myśli. Jednak gdyby było tak jak ja chcę – byłoby mniej, gorzej i ograniczenie – wszak jaka jest przepaść między perspektywą moją a Stworzyciela świata? Tego, który zna mnie lepiej niż ja sama siebie?


Dlaczego kroczenie z Nim, to kroczenie w uwolnieniu? Bo wiedząc, że On mi błogosławi – czyli sprzyja, jest moim Sprzymierzeńcem – mogę stawiać kroki odważne – tj. nie kierować się lękiem i nie uciekać. Nie uciekać od prawdy o mnie samej i moich prawdziwych potrzebach; nie uciekać od bliskich, którzy są częścią mnie i mojej rzeczywistości; nie uciekać do zaspokajania żądań innych, aby uniknąć konfliktu; nie uciekać od relacji… w pracę, aby mieć pozorną kontrolę nad życiem.


Każdego dnia mam okazję dokonać takiego wyboru i czasem wybieram z odwagą, a czasem – niestety – poddaję się lękowi – i wtedy nie kroczę naprzód. Wtedy, choćbym biegła – pozostaję w miejscu – a następny krok w odwadze, jest znowu jeszcze trudniejszy.

Bóg jednak daje mi wolność – i pewną przestrzeń na błędy. To jego wielka mądrość i gest. Bo to nie jest tak, że dziś MUSZĘ wybrać to, co słuszne, mimo, że się boję, mimo, że czuję się słaba, nie. Mogę wybrać moment, kiedy zdecyduję się pójść do przodu i Bóg nie zabiera mi tej szansy, a jakby czeka cierpliwie.


On pragnie, abyśmy byli wolni i kroczyli w wolności. Wie, że każdy dzień pozostawania „w niewoli” jest dla nas bolesny, jest w jakiejś mierze niekomfortowy i – niestety – sprawia cierpienie – albo mnie samej, albo naokoło mnie.


Dlatego namawia – nie przymusza lecz inspiruje – Słowami takimi jak:

„Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą” (Iz 41, 13), „Wchodźcie przez ciasną bramę” (Mt 7, 13) oraz „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, on sam będzie działał.” (Psalm 37, 5)


Fot. Grzegorz Szałajko

65 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie